Muzyka okresu Wielkiej Nocy jest niezwykle różnorodna i odzwierciedla głębię przeżyć duchowych towarzyszących temu najważniejszemu świętu chrześcijańskiemu. Obejmuje zarówno utwory pełne zadumy i cierpienia, jak i kompozycje radosne, triumfalne, wyrażające zwycięstwo życia nad śmiercią.

„To jest o życiu, to jest o nas. (…) Ewangelia, która jest podstawą muzycznych opowieści, nie jest oderwana od życia” – przekonuje w rozmowie z Katarzyną Sobiechowską-Szuchtą w RMF FM dominikanin ojciec Łukasz Miśko, kantor i dyrygent, praktyk i znawca muzyki liturgicznej.
W czasie Wielkiego Tygodnia dominuje nastrój powagi, refleksji i skupienia. Szczególnie w dniach od Wielkiego Czwartku do Wielkiej Soboty muzyka ma charakter wyciszony, często wręcz ascetyczny. Pojawiają się utwory pasyjne, takie jak lamentacje, pieśni o męce Chrystusa czy rozbudowane formy oratoryjne. Do najsłynniejszych należą “Pasja według św. Jana” oraz “Pasja według św. Mateusza” Jana Sebastiana Bacha, a także poruszające “Stabat Mater” Giovanniego Battisty Pergolesiego. Ich celem jest wprowadzenie słuchacza w atmosferę zadumy nad cierpieniem i ofiarą.
W Wielką Niedzielę następuje wyraźna zmiana nastroju. Muzyka staje się jasna, uroczysta i pełna radości. Powraca wyśpiewywane słowo “Alleluja”, które przez cały okres Wielkiego Postu było pomijane. Kompozycje są dynamiczne, często wykonywane z towarzyszeniem organów, chóru i orkiestry. Do najbardziej znanych utworów należy oratorium “Mesjasz” ze słynnym, porywającym, śpiewanym przez chór “Alleluja”, kompozycja Jerzego Fryderyka Haendla. “Oratorium wielkanocne” skomponował Jan Sebastian Bach, a jego tematem są wydarzenia Niedzieli Wielkanocnej, gdy św. Piotr i św. Jan Apostoł spieszą do grobu Jezusa i znajdują go pustym. Muzyka wyraża zwycięstwo życia nad śmiercią oraz radość ze Zmartwychwstania. Różnorodność muzyki wielkanocnej polega na bogactwie form i stylów, ale przede wszystkim na zdolności do oddawania skrajnych emocji: od głębokiego smutku i refleksji po eksplozję radości i nadziei.
Kiedy już to Alleluja w muzyce wybucha, to potem można się tylko cieszyć i je smakować – mówi w RMF FM dominikanin ojciec Łukasz Miśko, kantor i dyrygent, praktyk i znawca muzyki liturgicznej.
Dlaczego muzyka wielkanocna nie jest tak popularna jak muzyka bożonarodzeniowa? Wszyscy śpiewamy kolędy, znamy tzw. świąteczne “christmasy”. Gość Faktów RMF FM stawia, jak mówi, “roboczą hipotezę”. Wielkanoc to jest dużo trudniejszy temat do opakowania i sprzedania komercyjnie. Ale to nie jest wyrzut do tego, że żyjemy w takim skomercjalizowanym świecie. Zdecydowanie łatwiej jest po prostu opowiedzieć o małym dziecku, o rodzinie, o “baby Jesus”, niż o tym, że zabili okrutnie człowieka i ukrzyżowali go. On wprawdzie zmartwychwstał, ale ten zmartwychwstały Jezus, o którym teraz śpiewamy, ma przebity bok i rany po zmartwychwstaniu (…) więc Wielkanoc konfrontuje nas z dużo trudniejszymi tematami – wyjaśnia dominikanin ojciec Łukasz Miśko.
Tekst pochodzi ze strony RMF FM, a zdjęcie ze strony krakowskiego Klasztoru Dominikanów (Wigilia Paschalna 2022).
Rozmowy o znaczeniu muzyki w Triduum Paschalnym można było posłuchać także na antenie Radia Koszalin w audycji „W Dobrym Klimacie”. W czasie, gdy Kościół wszedł w najważniejsze dni roku liturgicznego – Triduum Paschalne – gościem Arkadiusza Wilmana był o. Łukasz Miśko, który opowiadał o sile rytuału, znaczeniu muzyki i o tym, dlaczego liturgia potrafi dawać poczucie bezpieczeństwa, a jednocześnie otwierać serce na coś większego.

